Niedziela Wrz 05

Czy wiesz że...

Władysław Grabski (1874 - 1938) rozbudował system banków państwowych i utworzył silny Bank Gospodarstwa Krajowego. Zapoczątkował zmiany w strukturze polskiego eksportu i produkcji przemysłowej. Utworzył Korpus Ochrony Pogranicza. Prowadził tzw. wojnę celną z Niemcami do 1925 r.

Blog Dariusza Grabowskiego

Czeski honor

Dodane przez: Administrator w SiwiecKlausCzechyCohn-Bendit

Jeśli zdarzało nam się mówić o Czechach, że to naród budzący wyłącznie wesołość, dziś należałoby zweryfikować ten sąd. Nasi południowi sąsiedzi doskonale potrafią rozróżnić sprawy ważne dla swojego narodu i państwa od tych, o które nie warto kruszyć kopii.

Czeska prezydencja w Unii Europejskiej, każdy to przyzna, nie jest żartem. Nie jest nim też protest przeciwko skandalicznemu traktowaniu prezydenta Republiki Czeskiej Vaclava Klausa przez eurodeputowanych ze szczególnym „popisem" Daniela Cohn-Bendita  czy ostre „nie" wobec restrykcji gospodarczych w przemyśle motoryzacyjnym.   

Ale to nam powinno być nie do śmiechu, kiedy dowiadujemy się, że Czesi uhonorowali pamięć Ryszarda Siwca nazywając jego imieniem jedną z praskich ulic. My nie potrafiliśmy? Owszem.

Jeszcze w październiku ubiegłego roku przesłałem pismo do Pani Prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z podobnym wnioskiem. Prosiłem o rozważenie możliwości upamiętnienia człowieka, który 8 września 1968 roku w geście protestu przeciwko najazdowi wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, podczas uroczystości dożynkowych na Stadionie X-lecia, dokonał samospalenia. Prosiłem jako rodowity warszawiak i Polak. Na odpowiedź czekałem kilka miesięcy. Dopiero w styczniu otrzymałem pismo z informacją, że odpowiednie podkomisje w radzie stolicy zastanawiają się nad umieszczeniem tablicy pamiątkowej w sąsiedztwie Stadionu Narodowego, którego... jeszcze nie ma.


Polski system edukacyjny przeżywał już różne burze. Za jego naprawę zabierali się najczęściej ci, którzy służyli raczej własnym „panom", a nie młodzieży i nauce. Za każdym razem próbowali osiągnąć jeden cel - pozyskać „rząd dusz", ale bynajmniej nie w mickiewiczowskim wydaniu. Raczej we własnym, sprowadzającym się do stwierdzenia, że im mniej myślenia i buntu, ty, więcej wpływu na umysły i decyzje.

Pomyślmy przez chwilę jakie będą Rzeczypospolite, jeśli zgodnie z grudniową decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej, „chowanie" młodzieży uda się ograniczyć do nauki historii na poziomie pierwszej klasy liceum, a kanon literacki do dwóch pozycji z całego dorobku dwudziestowiecznego pisarstwa. Niestety, to nie jest żart, ale założenia reformy podstawy programowej dla liceum.

Po raz pierwszy ministerialni urzędnicy odważyli się bez konsultacji z nauczycielami i środowiskiem akademickim de facto zabronić 17, 19-latkom świadomego poznawania całej historii Polski, a jej naukę praktycznie zakończyć w gimnazjum. Tę decyzję trudno nazwać pomyłką, wymysłem czy nie do końca przemyślaną teorią. To zbrodnia. Tylko w taki sposób można określić działanie polegające na pozbawianiu młodego pokolenia Polaków własnej przeszłości i tożsamości. Jeśli pustymi terminami pozostaną powstania narodowe, bohaterowie II Rzeczypospolitej czy etos Solidarności - jak budować jutro? Jak mówić o państwie, skoro będą o nim decydować nie obywatele i patrioci, ale historyczni analfabeci nie umiejący określić skąd pochodzą?


kochanski_fraszkiStyczniowy wieczór. Piątek. Zatłoczona trasa z Warszawy do Warki, gdzie jadę zmęczony po całym dniu. Ale było warto. Nie tylko dlatego, że czas poświęcony nie dla siebie nigdy nie jest stracony.
Prezentacja fraszek Kazimierza Kochańskiego w Muzeum imienia Kazimierza Pułaskiego była przyjemnością i wniosła do codzienności sporą dawkę humoru zaprawionego dziegciem ironii. To co usłyszałem, a później też przeczytałem w zbiorze „Kakafonia" jako żywo oddaje klimat naszego życia politycznego, społecznego i obyczajowego. Śmiech raz rubaszny, a innym razem nie pozbawiony nutki refleksji pozwala inaczej niż tylko na serio patrzeć na rzeczywistość. Przypomina o prawdzie, która zawsze powinna być obecna w życiu każdego człowieka, polityka - szczególnie. Trzeba umieć nie zapominając o problemach, żartować, również z siebie samego.
Co jest wart świat bez odrobiny dystansu i humoru? Ile warta jest polityka, jeżeli cechuje ją wyłącznie wzajemna wrogość aż nadto widoczna w środkach masowego przekazu? Bywa, że tylko humor jest skutecznym lekarstwem również na siebie samego.
Niemało więc przyjemności sprawiła mi wycieczka do świata fraszek Kazimierza Kochańskiego tym bardziej, że towarzyszą im celne rysunki Jacka Frankowskiego. Niektóre czterowiersze na pewno zapamiętam na dłużej. Choćby ten:
"Z marzeń pospolitych -
marzy mi się władza,
co nie pomagając
nie przeszkadza."
I jak tu chłodnym, zimowym wieczorem nie pojechać do Warki?

Zamów newsletter

Zamów newsletter informacyjny Dariusza Grabowskiego, który będziesz otrzymywać na Twój e-mail